Czy kiedy w XIX wieku pojawił się pierwszy aparat, malarze wpadli w panikę, że stracą pracę?
W XIX w świecie sztuki panowały sztywne zasady ( o czym możecie również przeczytać w naszym wpisie o Impresji Clauda Moneta ). Malarstwo traktowane było niemal jak kserokopiarka i miało idealnie odwzorowywać rzeczywistość, historię i portrety wielkich osobistości. I nagle, w 1839 roku, pojawia się zupełnie nowa technika: fotografia.
Wielu ówczesnych artystów ogarnęła panika, ponieważ krążyły plotki, że oto nadchodzi koniec ery pędzla i ołówka.
No bo po co komu malarz, skoro maszyna zrobi to szybciej i dokładniej?
Dziś, 19 sierpnia, świętujemy Światowy Dzień Fotografii. Z tej okazji chcemy Wam pokazać, że ta technologiczna rewolucja wcale nie zabiła tradycyjnej sztuki. Wręcz przeciwnie, dała jej totalną wolność, a przy okazji mocno połączyła światy malarzy i fotografów.
Rewolucja w obiektywie
Prawda jest taka, że artyści eksperymentowali z optyką na długo przed wynalezieniem kliszy. Przykładem może być tutaj jest camera obscura. To prosty przyrząd optyczny (wielka, ciemna skrzynka z małym otworkiem), który pozwalał rzutować odwrócony obraz świata na płaszczyznę. Korzystał z niej chociażby Johannes Vermeer, by uzyskać niemal fotograficzny realizm i perfekcyjną perspektywę w swoich dziełach. Śmiało można powiedzieć, że był to pradziadek dzisiejszego aparatu!
Gdy w końcu fotografia stała się powszechna, stało się coś pięknego. Malarze odetchnęli z ulgą, bo skoro aparat przejął obowiązek nudnego kopiowania rzeczywistości, oni mogli zająć się tym, co najważniejsze, czyli emocjami, kolorem i łapaniem ulotnych chwil.
Powstanie fotografii bezpośrednio otworzyło nowe drogi uchwycenia otaczającego nas świata i dzięki niej pośrednio powstały takie kierunki jak sztuka abstrakcji, nieprzedstawiająca rzeczywistości.
Czy to przypadek, że wielki Claude Monet i pierwsi impresjoniści zorganizowali swoją przełomową, zbuntowaną wystawę w 1874 roku właśnie w atelier słynnego paryskiego fotografa Nadara? Absolutnie nie!
Początki tego medium były jednak potwornie trudne, ponieważ sprzęt kosztował fortunę, a procesy chemiczne wymagały operowania toksycznymi substancjami w absolutnej ciemności. Czas naświetlania jednej płyty potrafił trwać tak długo, że modele musieli korzystać ze specjalnych uchwytów podtrzymujących głowę, aby się nie poruszyć.
Z czasem naukowcy skrócili czas naświetlania z minut do ułamków sekund, materiały stały się znacznie tańsze, a zakłady fotograficzne zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu w kolejnych miastach. Fotografia stopniowo schodziła pod strzechy, przestając być elitarną zabawką dla najbogatszych, a stając się powszechnym sposobem na zatrzymanie rodzinnych wspomnień.
Dokumentacja życia Dla każdego
W tysiąc dziewięćsetnym roku powstał Kodak Brownie. Przed jego premierą własne zdjęcia były luksusem, a wizyta w studiu była ogromnym kosztem.
Przełom polegał na uproszczeniu procesu – użytkownik po prostu odsyłał naświetlone kartonowe pudełko bezpośrednio do fabryki. Dzięki niskiej cenie po aparat masowo sięgnęły dotychczas ignorowane kobiety oraz dzieci. Reklamy skutecznie przekonywały, że nowa technologia służy wyłącznie intuicyjnej rozrywce. Kobiety zyskały niespotykane dotąd narzędzie ekspresji, umożliwiające im dokumentowanie domowego życia z intymnej perspektywy.
Ta rewolucja dała początek naturalnej fotografii ulicznej bez sztucznego pozowania, dzięki czemu nowe kadry rejestrowały świat brudny, ruchliwy i pełen prawdziwych emocji, a aparat stał się demokratycznym narzędziem pamięci, ratującym od zapomnienia miliony codziennych historii.
Czego rysownik uczy się od fotografa?
Niezależnie od tego, czy na co dzień wolisz klikać migawką aparatu, czy brudzić palce grafitem i węglem, najważniejsza w sztuce jest jedna rzecz: nauka uważnego widzenia. Światowy Dzień Fotografii to idealny moment, by wyjść na spacer, złapać ciekawy kadr, a potem... przelać go na papier lub płótno! Nie ważne, czy rejestrujesz śiwat aparatem, ołówiem czy smartfonem. zasady dobrego obrazu są identyczne. Każda udana nauka rysunku czerpie garściami z zasad, które na co dzień stosują fotografowie. Oto trzy najważniejsze pojęcia, które łączą oba te światy:
Kadrowanie i kompozycja – to decyzja, gdzie kończy się, a gdzie zaczyna Twój obraz. Fotograficzna zasada trójpodziału i tzw. mocne punkty kadru pomagają rysownikowi rozplanować elementy na kartce tak, by od razu przyciągnąć wzrok widza i uniknąć nudy.
Głębia ostrości – w fotografii decyduje o tym, jak bardzo rozmyte jest tło za portretowaną osobą. W rysunku robimy dokładnie to samo! Pierwszy plan traktujemy ostro i z detalem, a elementy z tyłu celowo upraszczamy, by stworzyć iluzję przestrzeni.
Kontrast i światłocień – fotograf szuka idealnego światła na sesji, a rysownik buduje je plamą na papierze. Chodzi o wyłapanie najjaśniejszych punktów oraz głębokich cieni, które nadają płaskiemu rysunkowi trójwymiarowości.
Fotograficzne oko na egzaminie i w codziennej pasji
Umiejętność „fotograficznego” patrzenia na świat i sprawnego kadrowania to absolutny fundament, jeśli Twoim celem jest np. wymagający egzamin na architekturę czy ASP. Na egzaminach z rysunku architektonicznego dostajesz zadanie polegające na wykreśleniu skomplikowanej przestrzeni z wyobraźni lub natury. Musisz wtedy działać jak obiektyw szerokokątny, idealnie okiełznać perspektywę zbieżną, wyznaczyć horyzont i sprawić, by widz poczuł głębię wielokilometrowego miasta na płaskiej karcie brystolu.
Szukasz miejsca, gdzie pod okiem profesjonalistów rozwiniesz skrzydła? Nasze kursy w Gdańsku oraz dedykowane zajęcia online to przestrzeń stworzona dla każdego.
Mamy grupy dopasowane do każdego wieku i celu:
Prowadzimy inspirujące zajęcia dla dzieci i młodzieży (w tym komiks i mangę!),
Szlifujemy teczki i przygotowujemy do egzaminów na studia oraz do liceów plastycznych,
Organizujemy hobbystyczne warsztaty dla dorosłych – od klasycznego malarstwa po luźne, wieczorne spotkania przy winie.
Wpadnij do nas, naucz się patrzeć na świat jak artysta i zacznij swoją własną, piękną przygodę z twórczością. Sprawdź nasz aktualny harmonogram i zapisz się na zajęcia już dziś!
Wspólne przenikanie się kadru i kreski czujemy u nas każdego dnia!
To właśnie Grzegorz wnosi do naszej pracowni to unikalne, fotograficzne spojrzenie na świat. Jego wieloletnia pasja do łapania ulotnych chwil, pracy ze światłocieniem i geometrii w obiektywie sprawia, że w Kresce uczymy nieszablonowego myślenia o kompozycji. Zgodnie z tym co nazwał Henri Cartier-Bresson, czy to w fotografii ludzi czy pejzażu, zawsze najważniejszy jest moment – decydujący moment. To on tworzy wyjątkowe zdjęcie. Dla Grzegorza w fotografii pejzażu najbardziej satysfakcjonujące jest, kiedy odbiorca, patrząc na zdjęcie, zaczyna marzyć o podróży. Aby było ono dla niego motywacją do spakowania się i podróżowania albo chociaż ubrania wygodnych butów i wyjścia z domu.
Podróże są dla Grzegorza czymś więcej niż zmianą miejsca — to okazja, by zwolnić, obserwować i spojrzeć na świat z innej perspektywy. Z aparatem w ręku szuka światła, rytmu krajobrazu i historii, które często pojawiają się poza utartym szlakiem. Jego fotograficzne wyprawy zaprowadziły go na Islandię oraz do pakistańskiego Karakorum, u podnóża , gdzie surowy krajobraz i ogrom gór stają się wyjątkowym tematem dla obiektywu. Ostatnio fotografował również całkowite zaćmienie Słońca — ulotne zjawisko, które na chwilę zupełnie zmienia sposób, w jaki patrzymy na światło i przestrzeń.
Grzegorz wspólnie z Kasią zarządza Prostą Kreską. Razem dbają o to, by pracownia była otwarta, inspirująca i dobrze zorganizowana: od planowania zajęć i warsztatów, przez rozwijanie nowych pomysłów, aż po przygotowywanie wydarzeń oraz tworzenie przestrzeni dla dzieci, młodzieży i dorosłych.
Na co dzień łączy organizację pracy pracowni z dokumentowaniem jej życia. Fotografuje i nagrywa zajęcia, warsztaty oraz wyjątkowe chwile z wydarzeń Prostej Kreski, pokazując ludzi, ich zaangażowanie i twórczą atmosferę, która powstaje przy wspólnej pracy.
Poniżej znajduje się mała galeria jego prac fotograficznych.
