Październikowe przemijanie, czyli motyw Vanistas w malarstwie
Przełom października i listopada to wyjątkowy moment w roku. Z jednej strony witają nas dyniowe lampiony, mroczne kostiumy i głośna zabawa w noc Halloween. Z drugiej strony zaledwie kilkanaście godzin później stajemy w ciszy i zadumie na cmentarzach, rozświetlonych tysiącami zniczy z okazji Dnia Wszystkich Świętych. Choć te dwa święta wydają się pochodzić z zupełnie innych światów, pod swoją powierzchnią kryją dokładnie to samo ludzkie pragnienie: próbę oswojenia tematu śmierci, przemijania i tego, co nieuniknione.
Co ciekawe, ten specyficzny miks grozy, widowiska i głębokiej melancholii wcale nie jest wymysłem współczesności. Ponad trzysta lat temu barokowi artyści stworzyli z tego absolutną sztukę. wyszczerzona ludzka czaszka, zgaszona świeca i więdnący bukiet kwiatów. Ten niepokojący, a zarazem fascynujący widok to nie przypadek, ale esencja jednego z najważniejszych i najbardziej intrygujących motywów w historii sztuki, czyli Vanitas.
Ulotność ziemskich bogactw, kruchość naszej egzystencji i absolutna nieuchronność śmierci. Wszystko to kryje się pod pojęciem Vanitas (od łacińskiego słowa oznaczającego marność lub próżność). To bez wątpienia jeden z najbardziej fascynujących i dających do myślenia motywów w dziejach europejskiej kultury.
Gdy schyłek renesansu przyniósł głęboki kryzys optymizmu, a barok ostatecznie zburzył poczucie ładu i harmonii świata, artyści musieli zmierzyć się z nową rzeczywistością. Człowiek okazał się istotą niedoskonałą, kruchą i pełną lęków. Właśnie z tego egzystencjalnego niepokoju zrodził się nurt, który rzucił wyzwanie ludzkiej próżności.
Nazwa nurtu pochodzi bezpośrednio z biblijnej Księgi Koheleta: „Vanitas vanitatum et omnia vanitas” czyli „Marność nad marnościami i wszystko marność”. W XVI i XVII wieku to hasło stało się punktem wyjścia zarówno dla poetów, jak i malarzy.
W krajach protestanckich, takich jak Holandia, gdzie zakazano malowania scen mitologicznych i religijnych (poza prostymi ilustracjami biblijnymi), to właśnie martwa natura stała się głównym nośnikiem moralizatorskich treści. Zamożne mieszczaństwo chętnie kupowało te obrazy do swoich domów, traktując je jako luksusową dekorację, ale też jako codzienne przypomnienie: Pamiętaj o skromności. Wszystko, co ziemskie, przeminie.
Przewodnik po symbolach: Jak czytać obraz Vanitas?
Barokowe martwe natury to gigantyczne rebusy, w których każdy przedmiot miał swoje ukryte, metaforyczne znaczenie. Poniżej przybliżamy kilka najbardziej popularnych motywów. Kiedy następnym razem będziesz w muzeum, poszukaj tych elementów:
Ludzka czaszka: Najbardziej bezpośredni i bezkompromisowy „odpychacz” (efekt repoussoir, więcej o elementach perspektywy pisaliśmy w tym poście ), który natychmiast przypomina widzowi o nieuchronności własnej śmierci.
Klepsydra i zegarek: Wizualizacja uciekającego czasu. Barokowi twórcy uwielbiali pokazywać moment zawieszenia, tzw. technika stop-klatki, w której ruch zostaje zatrzymany na ułamek sekundy przed upływem czasu.
Zwiędłe kwiaty i dojrzałe owoce: Genialny, wanitatywny motyw stosowany m.in. przez Jana Bruegla Aksamitnego. Malował on bukiety złożone z kwiatów rosnących w różnych porach roku. Co to oznaczało? Skoro nie mogły kwitnąć jednocześnie w naturze, ich zestawienie na płótnie podkreślało sztuczność ziemskiego piękna i ulotność życia. Z kolei psujące się owoce (jak podgniłe jabłko u Caravaggia) to bezpośredni symbol grzechu pierworodnego i powolnego rozkładu.
Przewrócony kielich lub zgaszona świeca: Znak, że coś bezpowrotnie się skończyło. Dym unoszący się ze świecy to metafora ludzkiego życia ulotnego jak mgła.
Bańki mydlane: Bardzo popularny topos u wielkich mistrzów, jak Nicolas Poussin (Taniec życia ludzkiego). Bańka jest piękna, mieni się kolorami, ale wystarczy sekunda, by pękła i zniknęła na zawsze.
Monety, sakiewki, złota biżuteria oraz drogie naczynia: ulotność bogactwa, którego nie można zabrać ze sobą po śmierci.
Księgi, mapy, przyrządy naukowe oraz atramenty: ograniczenie ludzkiej wiedzy i marność ziemskiej ambicji.
Instrumenty muzyczne i karty do gry / kości: efemeryczność (chwilowość) rozkoszy, sztuki i zabawy
Motyl: symbol przemiany duszy lub zmartwychwstania.
Krzyż, Biblia lub kłosy zboża / winogrona: przypomnienie, że ratunkiem przed marnością jest wiara i zbawienie chrześcijańskie.
Lustra i szklane kule: odbicia w lustrze symbolizują próżność (superbia), fałsz i iluzoryczność świata materialnego. Szklane naczynia lub sfery, ze względu na swoją przejrzystość i łatwość, z jaką pękają, oznaczały kruchość ludzkiego losu.
Sztuka vanitas rozwijała się w różnych zakątkach Europy, przyjmując unikalne formy regionalne.
Holenderski minimalizm i gra pozorów
W Haarlemie prawdziwymi królami tzw. „martwych natur śniadaniowych” byli Pieter Claesz i Willem Claesz Heda. Ich obrazy charakteryzują się niesamowitym, niemal monochromatycznym wyciszeniem (dominują oliwki, szarości i beże). Heda po mistrzowsku tworzył efekt „zaplanowanego bałaganu”, gdzie stół wygląda tak, jakby jedzący biesiadnik został nagle, niespodziewanie wezwany przez śmierć, pozostawiając niedojedzony posiłek, porzucone srebrne sztućce i na wpół obrane cytryny.
Warto tu wspomnieć również o Rembrandcie, który w genialnym obrazie Lekcja anatomii doktora Tulpa połączył portret zbiorowy z ideą vanitas. Motyw nie opiera się na oczywistych symbolach, takich jak czaszka czy klepsydra, lecz tkwi w samej esencji przedstawionej sceny. W centrum uwagi artysty znajduje się blade, obnażone ciało straconego przestępcy, które drastycznie przypomina o ludzkiej śmiertelności i biologicznym rozpadzie. Rembrandt mistrzowsko zderza tu barokowe poczucie marności doczesnego życia z narodzinami nowoczesnej nauki. Zgromadzeni chirurdzy z fascynacją badają anatomię ręki, otwarta księga medyczna w tle i trup to zestawienie triumfu ludzkiego rozumu z bezwładnym ciałem przypomina o biologicznej kruchości człowieka i podleganiu wszelkich ziemskich dążeń prawu marności.
Vanitas (1678) Pieter van Roestraten | Museo de Arte de Ponce
Angielski zapożyczony przepych
Doskonałym i spektakularnym przykładem ewolucji tego nurtu jest monumentalny obraz „Vanitas” autorstwa Pietera Gerritsza van Roestratena, holenderskiego mistrza, który zyskał ogromną popularność, tworząc na dworze w Anglii. Płótno to powstało na zamówienie sir Williama Cavendisha, a do dziś można je podziwiać w jego rodowej posiadłości.
Roestraten stworzył dzieło genialnie sprzeczne w swojej naturze, stanowiące fascynujący wizualny paradoks. Z jednej strony, za pomocą mistrzowskiego światłocienia (chiaroscuro – więcej o efektach malarskich pisaliśmy tutaj ), fotograficzną precyzją oddał blask luksusowych dóbr: kunsztownych srebrnych naczyń i drogocennego świecznika. Po lewej stronie, lekko ukryta jest ludzka czaszka opartą o księgę z cytatem: „Vanitas vanitatum et omnia vanitas” (Marność nad marnościami i wszystko marność). Obraz miał uczyć potężnego arystokratę pokory, przypominając, że ziemski splendor nie uchroni nikogo przed śmiercią. Najbardziej intrygujący detal kryje się jednak w lewym górnym rogu. W wiszącej szklanej kuli odbija się... sam artysta pracujący przy sztalugach.
Hiszpański turpizm
Podczas gdy holenderskie malarstwo operowało subtelnym ostrzeżeniem, hiszpański barok w kwestii vanitas szedł na całość, bezkompromisowo uderzając w widza makabrą i turpizmem. Najbardziej radykalnym tego przykładem jest monumentalny dyptyk autorstwa Juana de Valdés Leala, namalowany w latach 1670–1672 dla sewilskiego Hospital de la Caridad. Wchodzący w jego skład obraz „W mgnieniu oka” (In ictu oculi) zestawiony z równie drastycznym Finis Gloriae Mundi. W centrum kompozycji artysta umieścił szkielet / śmierć, która bezlitosnym, gwałtownym ruchem dłoni gasi płomień świecy, przypominając o kruchości ludzkiej egzystencji. Rozrzucone pod jej stopami symbole ziemskiej władzy, bogactwa i mądrości jak korony, tiary, szpady, globusy oraz księgi tracą w ułamku sekundy jakiekolwiek znaczenie.
Druga część dyptyku, „Koniec chwały świata”(Finis Gloriae Mundi) to studium biologicznego rozkładu, gdzie służy on jako lekcja pokory. Valdés Leal rezygnuje z subtelnych aluzji i wprowadza widza wprost do mrocznej krypty, ukazując w otwartych trumnach gnijące, zwłoki biskupa oraz rycerza, po których pełzają robaki i muchy. Ten naturalistyczny turpizm potęguje kontrast, gdzie obrzydliwe, toczone przez robactwo ciała wciąż otaczają drogocenne szaty, mitry i pastorały. Nad tą sceną biologicznej nędzy unosi się jednak Boża dłoń z wagą, przypominając, że gdy doczesne zaszczyty dosłownie obracają się w proch, jedyną rzeczą, która ma znaczenie, jest zbawienie duszy.
Polski Taniec śmierci w kościele Bernardynów w Krakowie
Motyw vanitas w sztuce polskiej zyskał unikalne oblicze, dalekie od chłodnych, niderlandzkich martwych natur. Ukształtowany przez barokową kulturę sarmacką i religijność, przejawiał się w widowiskowych realizacjach, takich jak motyw Tanica Śmierci, czyli najczęściej malowidła przypominającego o ulotności ziemskich luksusów.
„Taniec Śmierci” z krakowskiego kościoła bernardynów to absolutna ikona polskiego barok i do dziś dzieło zachwyca przede wszystkim swoją uniwersalną wymową. Obraz przedstawia hipnotyzujący krąg postaci ze wszystkich warstw społecznych, od potężnego papieża i cesarza po prostego chłopa, splecionych w uścisku ze szkieletami. Całość dopełnia 14 bocznych medalionów, które obnażają ulotność władzy, urody i bogactwa w zderzeniu z nieuchronnym końcem.
Prawdziwym fenomenem na skalę światową stały się jednak polskie portrety trumienne, czyli realistyczne wizerunki zmarłych na blasze, które stanowiły uderzające memento mori podczas barokowych pogrzebów.
Choć klasyczne martwe natury z czaszką i zgaszoną świecą tworzyli głównie artyści z rejonów silnych wpływów północnych (jak gdańszczanin Philipp Sauerland), motyw marności powrócił z nową siłą na przełomie XIX i XX wieku. W epoce Młodej Polski artyści tacy jak Stanisław Wyspiański czy Jacek Malczewski zreinterpretowali go na nowo, ubierając kruchość ludzkiego istnienia w ramy młodopolskiego dekadentyzmu i symbolizmu.
Refleksja na koniec: Czy Vanitas przemawia do nas dzisiaj?
Mogłoby się wydawać, że vanitas to zakurzona, XVII-wieczna idea. Ale czy na pewno? W dobie Instagrama, pogoni za idealnym statusem materialnym, wieczną młodością i lajkami, barokowe martwe natury wydają się aktualne jak nigdy dotąd. Przypominają nam, że to, co materialne i powierzchowne, jest tylko iluzją.
Zamiast jednak popadać w mroczny nastrój, warto spojrzeć na te dzieła z innej perspektywy. Może to barokowe Memento mori (Pamiętaj o śmierci) miało być tak naprawdę wezwaniem do tego, by doceniać ulotne chwile i żyć bardziej świadomie?
Niezależnie od tego, czy dopiero stawiasz pierwsze kroki z ołówkiem w ręku, czy chcesz podszlifować swój warsztat pod okiem profesjonalistów , w naszej pracowni rozwiniesz swoje skrzydła. Tworzymy przestrzeń, w której liczy się Twoja wrażliwość, pasja i indywidualny styl.
Zobacz, co potrafią nasi uczestnicy!
Poniżej możesz podziwiać niesamowite prace uczestników naszych kursów dla dzieci, młodzieży oraz dorosłych, którzy zmierzyli się z wymagającym, barokowym tematem Vanitas.
