Duet na Dzień przyjaźni: Wyspiański i Mehoffer
30 lipca to Międzynarodowy Dzień Przyjaźni. Z tej okazji przybliżymy historię niezwykłej artystycznej przyjaźni i to z “ naszego podwórka”, ponieważ ci przyjaciele poznali się w Krakowie przełomu XIX i XX wieku. Kiedy myślimy o Młodej Polsce to przed oczami stają nam przede wszystkim oni: Stanisław Wyspiański i Józef Mehoffer.
Choć historia sztuki często zapamiętuje ich jako wielkich rywali walczących o miano pierwszego pędzla Młodej Polski, u podstaw ich sukcesu leżała niezwykle intensywna, młodzieńcza przyjaźń. Relacja ta, choć pełna skomplikowanych emocji, stała się dla obu artystów najważniejszym motorem napędowym do artystycznego rozwoju, a Wyspiański i Mehoffer to duet, którego biografie splatały się w sposób absolutnie wyjątkowy.
Początki w szkolnej ławce
Początki przyjaźni Stanisława Wyspiańskiego i Józefa Mehoffera sięgają lat szkolnych i młodzieńczych, gdy obaj dorastali w tym samym, przesiąkniętym historią środowisku artystycznym. Ich drogi skrzyżowały się w krakowskim Gimnazjum św. Anny, gdzie zrodziło się porozumienie dusz, które miało przetrwać lata.
Prawdziwym cementem dla ich relacji okazały się jednak studia w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie, gdy obaj trafili pod skrzydła samego Jana Matejki. Wielki mistrz szybko dostrzegł talent obu młodych ludzi i zaangażował ich do jednego z najważniejszych przedsięwzięć tamtych czasów, czyli współudziału w projektowaniu i wykonywaniu polichromii w restaurowanym kościele Mariackim. Praca ramię w ramię na rusztowaniach krakowskiej bazyliki, pośród pyłu, farb i wspólnych dyskusji o nowej sztuce, ostatecznie przekształciła szkolną znajomość w głęboką, nierozerwalną przyjaźń.
Droga na artystyczny szczyt
To właśnie te krakowskie doświadczenia i wspólne marzenia o wielkości pchnęły ich do podjęcia odważnej decyzji o wyjeździe na dalszą naukę. Zanim trafili do legendarnego, paryskiego atelier w 1893 roku, ruszyli w świat jako zgrany duet, gotowy na podbój europejskiej stolicy sztuki.
Wspólna pracownia Paryska
W latach 1891–1892 młodzi twórcy dzielili ze sobą codzienność w Paryżu, ponieważ niemal przez cały ten intensywny czas mieszkali i tworzyli pod jednym dachem. Młodzi artyści dzielili ze sobą nie tylko emigracyjny los, ale przede wszystkim przestrzeń twórczą i niemal do końca pobytu mieszkali i pracowali w jednym atelier. To właśnie tam wykuwał się ich dojrzały warsztat a ich głównym, niezwykle odpowiedzialnym zadaniem w tamtym okresie było przygotowanie projektów witraży przeznaczonych do katedry we Lwowie.
Praca nad tak prestiżowym i wymagającym zleceniem, z dala od krakowskich salonów i w obcym im mieście sprawiła, że byli na siebie skazani :).
dysproporcja
Życie dwóch tak wybitnych indywidualności na relatywnie małej przestrzeni musiało jednak rodzić naturalne napięcia. Wspólne korzenie, te same krakowskie wspomnienia i autorytet Matejki, z którym obaj się mierzyli, sprawiły, że w obcym Paryżu byli dla siebie nawzajem najlepszym punktem odniesienia. Analizując młodzieńcze relacje między przyjaciółmi, nie sposób pominąć fascynujących wątków psychologicznych. Józef Mehoffer, zwłaszcza w okresie wspólnego życia, borykał się z wyraźnym kompleksem niższości wobec Wyspiańskiego.
Bezkompromisowość, tempo pracy i brawura artystyczna kolegi bywały dla niego przytłaczające, co otwarcie przebija z zachowanych dokumentów z epoki.
Jednak to właśnie ta specyficzna dynamika napędzała ich do ciągłego przekraczania własnych granic i jak możemy wyczytać w osobistym „Dzienniku” Józefa (Jadwiga Puciata-Pawłowska to wybitna polska historyk sztuki, która opracowała i wydała jego osobiste zapiski jako książkę Józef Mehoffer. Dziennik), obaj twórcy nieustannie poddawali swoje dzieła wzajemnej ocenie. W ich kontaktach nie było miejsca na fałszywą uprzejmość i potrafili się nawzajem żarliwie chwalić, ale równie otwarcie i bezlitośnie krytykowali swoje potknięcia. Ta nieustanna wymiana myśli chroniła ich przed stagnacją i była potężnym motorem obopólnej inspiracji.
wielkie umysły myślą podobnie
Najlepszym dowodem na to, jak głęboko rzutowała na nich ta bliskość, są sytuacje, w których ich wizje artystyczne niemal całkowicie się przenikały. Choć ostatecznie każdy z nich poszedł własną ścieżką stylistyczną, potrafili w tym samym czasie stworzyć dzieła o uderzająco bliźniaczym układzie kompozycyjnym i zbliżonej symbolice. Do dziś badacze analizujący ich szkice głowią się, który z nich jako pierwszy wpadł na dany pomysł, a który twórczo rozwinął intuicję przyjaciela.
Jeśli ten temat szczególnie Cię ciekawi, polecamy ten artykuł, który szczegółowo opisuje podobne projekty (m.in. z motywem anioła trzymającego tę samą łacińską sentencję).
Wzajemne splatanie się ich losów pokazuje, że prawdziwa przyjaźń w świecie sztuki to nie tylko wspólne manifesty, ale przede wszystkim trudna, codzienna praca ramię w ramię, szczerość bez taryfy ulgowej i fascynujący dialog dwóch potężnych osobowości.
Historia Wyspiańskiego i Mehoffera pokazuje, że wielka sztuka rzadko rodzi się w próżni. Często potrzebuje drugiego człowieka przyjaciela, który podpatrzy, skrytykuje, rzuci wyzwanie i nie pozwoli na artystyczną stagnację. Prawdziwa sztuka karmi się relacjami i wsparciem drugiego człowieka!
Świetnym miejscem na poznanie nowych przyjaciół są różne zajęcia dodatkowe, a jeśli szukasz swojej artystycznej ścieżki, chcesz podszlifować warsztat albo po prostu twórczo spędzić czas to zapraszamy do Prostej Kreski!
🎨 Dołącz do naszych kursantów na zajęciach artystycznych!
Grupy podzielone są ze względu na wiek i zainteresowania, więc może i Ty poznasz u nas swojego nowego przyjaciela?
